Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 21287.54 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.55 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 21.34km
  • Czas 01:08
  • VAVG 18.83km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

piątkowy poranek

Piątek, 3 lipca 2026 · dodano: 03.07.2026 | Komentarze 0

Z lekkim deszczem.


Kategoria po koszulkę


  • DST 37.90km
  • Czas 01:59
  • VAVG 19.11km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

dobijanie do normy

Piątek, 3 lipca 2026 · dodano: 03.07.2026 | Komentarze 0

Spokojna jazda po lesie- skrócona wersja 50-tki Kowala.
Ogółem to jestem nienormalna xD Co widzę jakiegoś rowerzystę myślę sobie-konkurencja xD
(przypominam jest tylko 50 koszulek)


Kategoria po koszulkę


  • DST 52.65km
  • Czas 02:53
  • VAVG 18.26km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

czwartkowe rajzowanie

Czwartek, 2 lipca 2026 · dodano: 02.07.2026 | Komentarze 0

Rano było na tyle chłodno, że ubrałam pseudo wiatrówkę. Po południu znowu ograniczony czas- czwartkowa próba orkiestry miejskiej przede mną. Postanowiłam znowu pokręcić się po mieście zahaczając o więcej dróg rowerowych.
aktualny mural
aktualny mural © szczypiorizka

dawno nie było mostku
dawno nie było mostku © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 49.82km
  • Czas 02:31
  • VAVG 19.80km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

po koszulkę

Środa, 1 lipca 2026 · dodano: 01.07.2026 | Komentarze 0

Dziś obie trasy na gravelu. Mniej czasu po południu ze względu na spotkanie z koleżanką i coś lekko zaniemogłam na trasie. Przynajmniej wiem, że jeżdżąc dookoła bloków mogę złapać dodatkowy kilometr :P


Kategoria po koszulkę


  • DST 45.82km
  • Czas 02:22
  • VAVG 19.36km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

dokrętka po południu

Wtorek, 30 czerwca 2026 · dodano: 30.06.2026 | Komentarze 0

Po ogarnięciu nadgodzin i krótkim odpoczynku ruszyłam na trasę. Do Świerklańca, gdzie zrobiłam kółeczko, a potem w odbiłam na Chechle i pojechałam w kierunku Miasteczka Śląskiego. Tam wjechałam do lasu i zielonym szlakiem PTTK (który w pewnym momencie mi zniknął z drzew) dojechałam na Pniowiec.
mogę przejechać?
mogę przejechać? © szczypiorizka

konie w parku w Świerklańcu
konie w parku w Świerklańcu © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 21.22km
  • Czas 01:02
  • VAVG 20.54km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

dzień pierwszy

Wtorek, 30 czerwca 2026 · dodano: 30.06.2026 | Komentarze 1

Ze względu na to, że mogę jeździć różnymi rowerami, wpisów na dany dzień może być więcej. Chyba, że to będzie na jednym kole, to będę te wpisy łączyć. Inaczej moje statystyki mi się popsują na bikestats (analizuję sobie ile w danym roku na danym rowerze przejechałam xD).
Tyle słowem wstępu. Tak wstałam dzisiaj o 4 rano, nie było w ogóle problemu, po poniedziałkowej burzy było czym oddychać, było pusto i bardzo przyjemnie.
kiedy ranne wstają zorze
kiedy ranne wstają zorze © szczypiorizka


kiedy ranne wstają zorze
kiedy ranne wstają zorze © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 20.66km
  • Czas 01:10
  • VAVG 17.71km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Patelnia

Niedziela, 28 czerwca 2026 · dodano: 29.06.2026 | Komentarze 0

Pojechałam na GCR by spotkać się z przyjaciółmi. 


Kategoria krótki wypad


  • DST 20.48km
  • Czas 01:03
  • VAVG 19.50km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

sprawdzanie trasy

Piątek, 26 czerwca 2026 · dodano: 26.06.2026 | Komentarze 4

Plany są ambitne, co chwile mam nowe koncepcje na łapanie kilometrów. Oby tego pogoda i moja praca nie popsuła 😂
#grażynabiznesu #jaramsięjakzapałki #chamskopokoszulkę
Zaczynam od wtorku, 30 czerwca. Kto pierwszy ten lepszy-> 1526 km 🙂




  • DST 33.01km
  • Czas 01:42
  • VAVG 19.42km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

John Deere i deszczowa zmiana planów

Niedziela, 21 czerwca 2026 · dodano: 21.06.2026 | Komentarze 3

W piątek pojechałam z ojcem na rowerach do Kopaniny na festyn z okazji 60-lecia działalności Domu Pomocy Społecznej w Miedarach oraz 30-lecia Zespołu Pieśni i Tańca „Miedarzanie”. To była jedna z niewielu okazji, aby przyjrzeć się pałacowi, który stoi obecnie pusty, a jest na terenie DPSu, więc normalnie nie ma tam wstępu. (wyjazd nie "notowany" na GPSie)
pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

Bernadeta Kowalska
Bernadeta Kowalska © szczypiorizka

pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

Pałac zamieszkiwała rodzina baronów von Fürstenberg. Zostały po nich kartusze herbowe.
pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

Tak, pałac należy do powiatu, podobnie jak ten świeżo sprzedany w Łubiu. Nie jestem pewna czy jest na sprzedaż, na pewno nie będzie to łatwe, tuż obok jest drugi budynek, w którym obecnie przebywają podopieczni DPSu.
pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

piękne ozdoby przy pałacu
piękne ozdoby przy pałacu © szczypiorizka

Dzisiaj, tj. w niedzielę postanowiłam pojechać do Kamieńca, aby obejrzeć sobie traktory marki John Deere- organizowano tam zlot tych pojazdów.
pozazdrościłam innym rowerzystom
pozazdrościłam innym rowerzystom © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

Chmury nie za bardzo zachęcały do dalszej jazdy, ale jakoś tak byłam uparta i chciałam zrobić kółko do Księżego Lasu i potem do Wilkowic. No cóż, ledwo wjechałam pod górkę na ulicy Wiejskiej i już musiałam się schronić przy wiacie przystankowej.
ściana deszczu
ściana deszczu © szczypiorizka

Deszcz nie za bardzo chciał ustąpić, postanowiłam, że się wrócę. Ledwo co wjechałam na teren Zbrosławic- sucho. Uznałam, że skoro chmury są bliżej Tarnowskich Gór to pojechałam w kierunku na Wilkowice, a potem na Miedary. Następnie chwila odpoczynku i rozmowy z ojcem na działce, po czym postanowiłam zrobić jeszcze małe kółko w lesie.
kółeczko po lesie
kółeczko po lesie © szczypiorizka


"mój" mostek © szczypiorizka






  • DST 105.50km
  • Czas 05:35
  • VAVG 18.90km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zrobiłam to!

Sobota, 13 czerwca 2026 · dodano: 14.06.2026 | Komentarze 11

Jak to się mówi? Taki clackbaitowy tytuł, aby zachęcić do przeczytania postu 😛
Otóż ciągle się zarzekam wszem i wobec, że nie lubię się ścigać i to nie dla mnie. No cóż, deklaracja to jedno, a jak jest super okazja to drugie. Wystartowałam w Ultramaratonie Tour de GZM, którego start był ulokowany przy Hali Sportowej w Tarnowskich Górach. Spodobała mi się formuła wyścigu- ja wystartowałam na dystansie 100 kilometrów, gdzie limit czasu był ponad 10 godzinny. Wiedziałam, że spokojnie to przejadę i się zmieszczę. Trasa była poprowadzona w większości terenami, które bardzo dobrze znam, bo wokół Tarnowskich Gór. Jedynie co to martwił mnie rejon Pyrzowic (oczywiście wiadukty).
grupa na 200 km przed startem
grupa na 200 km przed startem © szczypiorizka

Pogoda  nie napawała optymizmem. Zapowiadało się dosyć pochmurnie i okołodeszczowo. W pewnym momencie, podczas startów poszczególnych grup (w tym dniu startowali również na dystansie 200 kilometrów) to się nawet mocno rozpadało. 
na hali w oczekiwaniu na odprawę
na hali w oczekiwaniu na odprawę © szczypiorizka

Na szczęście, gdy już stanęłam na starcie, przestało padać. Lekki stres był, ale bardziej związany z tym czy nie pominę czegoś na trasie.
tuż przed startem
tuż przed startem © szczypiorizka

Najpierw czekała na nas Hałda Popłuczkowa. Tu wiedziałam, że może być różnie, bo jak zrobić to "kółeczko" na górze, które organizatorzy zaznaczyli na śladzie GPS. Po innych uczestnikach było widać, że każdy różnie to interpretował. Ja straciłam jakieś 3-5 minut na dziwne kręcenie się w tamtym miejscu xD
Następnie na trasie była Sportowa Dolina i Segiet. Tempo sobie nadałam szybkie, nawet trochę się przeraziłam, że gdzieś tam na po kilkunastu kilometrach padnę. Na szczęście następnym punktem był GCR i drogi rowerowe na Przyjaźni. Tam już bardziej się opanowałam 😆 Gdzieś na wysokości ul. Polarnej w Rybnej dołączyli do mnie dwaj inni uczestnicy, poznani jeszcze przed zawodami, Kamil i Szymon. Od tego momentu, już całą trasę przebyliśmy razem 🙂 Kolejne punkty na trasie to Strzybnica, Piaseczna (za oczyszczalnią ścieków), Pniowiec, by następnie wylądować na DDRce na ul. Grzybowej. Tu trasa była mi bardzo dobrze znana, bo pojechaliśmy przez Czarną Hutę na Chechło. Na Chechle chwila pauzy, przy okazji do naszej trójki dołączyło jeszcze dwóch panów, Przemek i Mariusz (mam nadzieję, że nie pomyliłam imion 😉 ).  Dalej to już kierunek Pyrzowice. W lasach bardzo przyjemnie, nie było jakiś miejsc, które po deszczach utrudniałyby jazdę. Na Zendku dłuższa, około 20 minutowa przerwa przy sklepie. Fajnie, że była tam full wypas toaleta 😁 To co mnie martwiło, czyli przecięcie autostrady A1 okazało się, miłym wspomnieniem- w jednym miejscu jechaliśmy pod autostradą, a w drugim, wiadukt nie był wzniesieniem, tylko był "na równi",  więc nie odczułam tego "czegoś" co mnie zawsze paraliżuje. Jednakże, tu pogoda się trochę popsuła, zaczęło mocno wiać i nawet w pewnym momencie wyciągnęliśmy dodatkowe ubrania, bo zaczęło coś padać. Po kilku kilometrach znowu się rozbieraliśmy z kurtek i dalej gnaliśmy w kierunku Świerklańca, by w parku się dowiedzieć, że jest impreza i trzeba rowery przeprowadzić między alejkami. Na szczęście nie był to zbyt duży odcinek. Przed nami czekały ostatnie konkretne podjazdy i coś co już było nawet wspominane na odprawie. Romantyczne ruiny w Orzechu. Bezsensowna pętla, przy której mocno się zmęczyliśmy, ubrudziliśmy, ja jeszcze tam zaliczyłam glebę. Przyjemne miejsce, ale na porę suchą, a cały tydzień wcześniej praktycznie padało, jeszcze gdzieniegdzie powalone konary sprawiały, że przeprowadzaliśmy rowery. Także jakieś ostanie 10 kilometrów już mocno odliczaliśmy ile nam zostało. Dwa ostatnie wzniesienia czekały na nas w Radzionkowie (na Knosały) i w Bobrownikach (na Wolskiego). Po przeszło 6 godzinach od startu  (dokładny mój czas to 6:38) przekroczyliśmy całą piątką metę 😁 💯🎉
jest medal!
jest medal! © szczypiorizka

Na hali czekał na nas ciepły posiłek. Po odpoczynku ruszyłam do domu, mając nad głową ciężkie, granatowe chmury, na szczęście nie zmoknęłam. W domu po ogarnięciu Whatsappa koleżanka sprawiła mi ogromną niespodziankę, przyjechała do mnie i przywiozła mi Aperola w kieliszku 😂❤️
niespodziewana nagroda
niespodziewana nagroda © szczypiorizka

Podsumowanie.
Bardzo fajna impreza. Podejrzewam, że nie zdecydowałabym się na nią, gdyby nie odbywała się w Tarnowskich Górach. Pluję sobie w brodę, że nie spróbowałam w poprzednich latach u Kowala na jego zawodach, gdy starty były na Strzybnicy 🤷🤦 Miałam szczęście, że niepotrzebne rzeczy z pakietu startowego mogłam oddać siostrze, która o poranku z ojcem poszła na basen. Jakimś cudem, na co zwykle nie zwracam zbytnio uwagi, bardzo dobrze rozłożyłam sobie spożywanie żeli (miałam 3) i innych przekąsek, picie podczas trasy (bez zatrzymywania się- co zwykle po prostu podczas wycieczek staję i wyjmuję bidon). Dzięki czemu w ogóle nie czułam spadku energii. Na 100% jestem pewna, że gdyby nie chłopaki to bym w takim czasie nie pokonała trasy. Trzymali dobre tempo, motywowali, pomagali. Też nie było z ich strony ciśnienia jakiegoś w stylu "a bo to wyścig". Ci co się ścigali, setkę ogarnęli w niecałe 4 godziny 😛 Było raźniej i weselej. Polecam spróbować swoich sił w tego typu imprezach.